Twórczość

Wiersze

Powietrze którym oddychasz
Woda która tworzy Twe ciało
Ziemia po której stąpasz
Ogień który w Tobie płonie

Nic z tego nie należy do Ciebie
Twoje jest to, co z tym uczynisz
Bo Twe czyny nie przeminął…

Bądź jak wiatr pośród konarów drzew
Bądź jak strumień pośród kamieni
Bądź jak motyl pośród zieleni
Bądź jak ptak, który to zmieni
Bądź kroplą deszczu spadającą na ziemię
Bądź liściem, który strawią płomienie
Bądź sobą, bo jestem dla Ciebie

Stań się tym, którym już jesteś…
Otwórz oczy, zaciśnij powieki
Otwórz serce, otwórz na wieki.
Mówię co myślę, a myśli nie mielę.
I wiem, że słowa zmienią niewiele.
Łuną pamięci rozmyte, jak mój testament,
Od zawsze prawdziwe, czyste jak diament.
Śpiąc również wierzę, że w końcu się ziści.
Ćwierć życia – nieżycia, dwie złote kiści.

Dzielnie buduję wszystko od nowa.
O ile pamiętam jeszcze jak słowa…

Cisza spowija wszystko do koła.
Istna pustka – do Siebie wołam.
Echem się wznosi do mojej duszy,
Bije me serce. Twe serce poruszy.
I wnet rozumiem, że jestem blisko,
Eliksir nadziei. Czy to już wszystko?

Iskierka się rodzi, a we mnie jasne…

Trzaskają umysłu kajdany ciasne.
Wewnątrz i wokół, na czubku głowy
Echa i szepty przepięknej mowy.
Gdzie jestem? Może po tamtej stronie…
Otwieram serce i szepczę do Niej:

Świt szczęścia kwiatów dla Ciebie wyśnię.
Wśród szarych granic na zawsze zabłyśnie.
I choć przez chwilę nic nie rozumem,
A widzę Ciebie we wspomnień tłumie.
Tylko Twe słowo i wszystko się zmieni.
Ale Ty milczysz pośród kamieni…
Zawsze chciałem wiedzieć co jest po tamtej stronie
Jedyne co trzeba uczynić to przewrócić stronę swej egzystencji
To takie proste ale nie będę mógł chyba do tej strony powrócić
A przecież nie skończyłem jej czytać ba nie skończyłem jej nawet pisać
Szkoda zostawiać tyle pustego miejsca a na następną stronę i tak będę musiał przewrócić
A co gdybym mógł jeszcze raz przeczytać moje aktualne życie?
Może nawet udałoby mi się coś skreślić albo coś dodać
Może ale tylko może
 
Tylko jakie to ma znaczenie dla właśnie dlaczego
Zależy od tego czym właściwie jest ta strona
Przecież będzie również następna i kolejna
A może to wszystko zależy od tego co było?
Może każda kolejna strona jest uzależniona od wszystkich poprzednich
Może będzie lepsza jeśli tą dobrze napiszę?
Jednak tutaj znowu jest może
Nie lubię tego słowa oznacza niepewność
A jest tak mało pewnych rzeczy na tym świecie
Może tylko ja nie jestem pewien
Lecz to jedyny sposób aby się o tym przekonać
Muszę wiedzieć chyba na tym zależy mi najbardziej
 
To co wiem na pewno to fakt że istnieje coś co tym wszystkim steruje
Teraz trzeba tylko poznać jego zasady
A może już je znam? Gdyby tak było wystarczyłoby ich tylko przestrzegać
A może właśnie tak jest? Chciałbym żeby tak było ale czy to wystarczy
Mam nadzieję tylko co to znaczy przecież nadzieja to nadal może
Na pewno mam kompas jeśli to wystarczy
To wszystko będzie dobrze tak dobro i zło jest pewne
To już coś wiem jeszcze że jest miłość i strach
Ja zawsze chciałem kochać a to z pewnością dobrze

Bardzo chciałbym aby każdy a zwłaszcza Ja
zrozumiał kim naprawdę jest
I jakie jest jego przeznaczenie
Chciałbym wiedzieć…
 
To właśnie jest mój pierwszy testament
Ostatniego chyba nie napiszę
Nie zdążę
Chyba
Czasami w niezmiernej ciemności mojego istnienia
Pojawia się iskra ledwie dostrzegalna jednak nie dla mnie
W końcu ciągle wypatrując ich nie mogę przeoczyć ani jednej
Każda jest w stanie zapalić zbawczy ogień który wyrwie mnie z tej ciemności
Często owocem wieloletnich starań jest niewielki błysk
Rozświetlający na króciutką chwilę mroki zbyt krótki by mnie uwolnić
Wystarcza on jednak na to abym zobaczył że kroczę właściwą drogą
Pozwala mi to przez czas do następnego błysku
Podążać dalej za głosem ciszy
Dziwi  a za razem cieszy mnie to że rzadko zbaczam z drogi
A jeśli już to tylko lekko w tą czy tamtą stronę
Może wcale nie potrzebuję tego na co tak bardzo czekam...
Jeśli tak to co karze mi iść dalej?
 
Co jeśli prawdziwe ognisko zapali się dopiero wówczas gdy ja zamknę po-wieki?
Do niczego mnie już nie doprowadzi owy gorejący ogień na który tak długo czekałem
Może nawet spali on to co po mnie pozostanie a wiatr rozwieje mnie po całym świecie
Może dopiero wtedy będę naprawdę szczęśliwy w końcu dotrę do celu
 
A jaką rolę pełnią tutaj te małe iskierki
Dają mi nadzieję za pewne bez nich już dawno bym się poddał
Nie wiedząc nawet jak daleko dotarłem
To chyba jest pocieszające
Nie liczy się czy osiągniemy zamierzony cel
Ważne jest jak bardzo o niego walczymy i co pokonamy na naszej drodze, jednak nie dla mnie.
 
Kiedy już nic nam nie pozostaje ważna jest nadzieja
Może nigdy nie namalowałbym tego obrazu wyobraźni gdyby nie nadzieja
Jedyne co byłoby bez niej napisane to słowa na płycie nagrobkowej
Ciekawe jak by brzmiały tego już nigdy się nie dowiem
 
Chyba jednak nie tylko nadzieja mnie prowadzi jest za pewne jakiś kompas
Który mówi mi w którą stronę mam iść
Bo przecież nie byłoby mnie tu i teraz
Dziękuję nie raz mi się przydał
Teraz nie wygląda on jednak tak samo jak kiedy go dostałem
Zmieniłem to i owo działa teraz dokładniej
Za jakiś czas pewnie znów coś w nim poprawię
Może kiedyś będzie na tyle dobry że będę mógł biec w ciemności
Wtedy za pewne zdążyłbym na czas
Może to prawda
Moje życie leży w moich rękach
Wystarczy tylko dobrze ustawić kompas…

Obrazy