Żeby życie miało sens. Rozwój i Moja Historia

Cześć.
Dzisiaj opowiem o tym, jak rozwój zmienił moje życie.
Za początek mojego rozwoju, uznaję moment, kiedy mój kolega w podstawówce, gdzieś tam pożyczył mi książkę taką w tym temacie.
Dzisiaj, jakby tej książki już bym nikomu nie polecił i czytałem ją chyba tylko wtedy raz.
Natomiast ona zainspirowała mnie do napisania takich, kilku, jakby, celi, marzeń, które chciałbym osiągnąć.
I te marzenia powtarzałem, jak mantry w kółko.
Przed snem, w ciągu dnia, jak mi to przychodziło.
I dzisiaj jak spojrzę na to, co tam napisałem, to chyba wszystko.
Może z jakimiś tam modyfikacjami, może z pewnymi asteriksami, że tak powiem.
Ale się spełniło.
I…
Czy zawdzięczam to tamtej książce?
Chyba w niewielkim stopniu, ale jakoś trzeba zacząć.
Później natomiast, największą rzeczą, która gdzieś mnie zmieniła to był parkour.
Parkour.
Na parkour trafiłem w 2005 roku.
To ja miałem wtedy, chyba, 16 lat.
I zaczęliśmy trenować tak z bratem i ze znajomym takim, wtedy no dobrym kolegą, na wakacjach.
Jakiś to był, nawet ja nie widziałem tego, ale to był jakiś reportaż w Uwadze, czy coś takiego.
który nas zainspirował do tego żeby…
“Wow ale to jest fajne.
Co to jest?” Poszukaliśmy w internecie.
Niewiele rzeczy tam było, na ten temat.
Natomiast parkour no.
Czym jest parkour?
Jest to taka forma aktywności psychofizycznej polegająca na bezpiecznym, efektywnym i szybkim przemieszczaniu się w każdym terenie.
Ja taką kiedyś definicję ukułem, bo ono dla mnie, jakby ten aspekt filozoficzny parkour był dość istotny.
Stąd też, ten rozwój.
I cóż.
Trenuję dziś nadal, tylko no cóż, nie tyle ile bym chciał.
Natomiast, jakoś tam trzymam formę mniejszą, mniejszą większą.
Pewne rzeczy, może byłoby mi łatwiej dzisiaj zrobić, inne na pewno nie.
Natomiast parkour na stałe mnie zmienił I gdzieś ta filozofia.
Być silnym, być użytecznym, by być użytecznym.
Z resztą o to jest z filmu fajnego: Pilgrimage.
Nie wiem czy jest to w ogóle gdzieś do znalezienia.
To jest taki film, no jakiś tam jeden z traceurów, czyli osób trenujących parkour go nagrał i tam był fajny taki tekst.
Nie pamiętam, kto był autorem tego tekstu.
Natomiast pamiętam, że to było w tamtym filmie.
Prawdziwy mistrz to nie ten który ma wielu uczniów, ale ten który tworzy wielu mistrzów.
Dalej po parkour, po parkour trafiłem w różne miejsca.
Szukałem, bo miałem taki okres zagubienia i…
Szukałem przeróżnych rzeczy.
Trafiałem na naprawdę przeróżne teorie spiskowe, ale z drugiej strony też i dzięki temu zainteresowałem się dietą.
Jakimś tam zdrowym odżywianiem, czy po prostu tak ogólnie tymi aspektami w życiu, które są z nami na co dzień, czyli czyli no powiedzmy.
Przede wszystkim zadbaniem o ciało fizyczne, ale też i inne aspekty czy np.
religia.
Wiele takich rzeczy, po prostu chciałem żeby były moje, żeby były moimi decyzjami.
Dobrze, ale omijając już jakby tam szczegóły.
Ostatecznie po różnych tam burzliwych sytuacjach, trafiłem na Zbigniewa Jana Popko i on mi pomógł, kiedy byłem no w dość dużym dołku wówczas.
Powiedział bym, że w kropce.
I on mi pomógł tak od ręki, kiedy nikt inny nie potrafił tego zrobić.
Ja po prostu, jakby…
Nawiązując do tych słów, co dopiero powiedziałem, odnośnie mistrzów.
Chciałem się tego nauczyć.
Postanowiłem wtedy, że tak ja też chcę pomagać ludziom w ten sposób, no i oczywiście na początku nie było to w ogóle możliwe.
Ja potrzebowałem wrócić do jakiegoś stanu normalności, żeby w ogóle móc zacząć pracę nad sobą, ale dzięki, dzięki Zbyszkowi.
Czy dzięki wiedzy, którą on uczy.
Dzięki odczytom na skalach, czy czy raczej.
Też i wizjom, kontaktowi z Górą, kontaktowi z jakąś wyższą swoją cząstką i weryfikacją tego, czy to jest prawdziwy kontakt, czy to jest jakaś tam iluzja, jakaś, po prostu, fantazja.
To dzięki temu poukładałem sobie życie w ten sposób, że dzisiaj jestem szczęśliwy i te marzenia, które sobie jako dziecko w podstawówce wypisałem, powolutku spełniałem.
I pamiętam, że tam było o tym, żeby być w związku.
Nie to było tak, żebym ja był tak dobry, żeby dla kogoś, kogo w przyszłości będę kochał z kim będę szczęśliwy.
I dzisiaj jestem szczęśliwy.
Dzisiaj.
Te wszystkie aspekty, zarówno jakieś takie przyziemne czyli finansowe i jakieś tam drobne.
Mam na takim poziomie zapewnione, że że jestem przynajmniej spokojny.
No nie mam jakby może jakichś tam samochodów, nie wiadomo czego, ale też nie jest to kwestia tego, żeby być, żeby mieć tak dużo rzeczy, by być bogatym.
Bo ja lubię definicję bogactwa, jaką gdzieś nauczyłem się od Macieja Wieczorka.
To bogactwo, jest tym takim spokojem.
Tym zarówno, że mamy czas jak i pieniądze.
Mamy tyle pieniędzy, ile nam potrzeba.
Nie, ile chcemy, ale ile nam jest rzeczywiście potrzebne do tego, żebyśmy szczęśliwie sobie żyli, spełnili te prawdziwe nasze marzenia.
Nie te na pokaz, nie te ze względu na presję społeczną, które mamy.
Zbyt łatwo jest pogubić się w tym życiu i…
gonić za celami, które są puste.
Wczoraj w refleksji nad tym tematem napisałem coś takiego, że marzenia powinny być, czymś co daje nam szczęście cały czas.
Po drodze też.
Natomiast jeśli coś jest takie tylko, że jak osiągniemy ten cel, to wtedy czujemy chwilową ulgę a po drodze się męczymy, no to, to chyba nie jest możliwe.
Dobrze.
O czym chciałam w ogóle powiedzieć?
Chciałam dzisiaj podzielić się z wami taką ogólną myślą że, pasje, że to co robimy, co kochamy nadaje sens naszemu życiu.
To jest ważne.
Oprócz tego że wiadomo trzeba mieć jakieś tam odpowiedzialności.
Trzeba zapewnić sobie byt i być oczywiście człowiekiem dojrzałym odpowiedzialnym ale zarówno też i dzieckiem by potrafić cieszyć się z tego co się już ma nie tylko smucić się tym czego się nie ma.
Zawsze jest coś czego się nie ma.
Ale zawsze jest też coś co się ma.
OK.
Odnośnie tych pasji…
No nie wiem czy to jest w ogóle potrzebne, może nawet tego nie rzucę, ale…
Ja w życiu się interesowałem wieloma rzeczami.
Tak starałem się być takim człowiekiem renesansu, takim człowiekiem wszechstronnym i znający się na wielu rzeczach takich przynajmniej istotnych w życiu, przynajmniej tych, które dziś uznałem za ważne.
Wiadomo nie będę dobry we wszystkich rodzajach sportu, ale…
Parkour, jako taka dyscyplina ogólno rozwojowa, bym powiedział, no to w jaki sposób daje mi takie poczucie, że mam kontrolę nad swoim ciałem, mam jakąś świadomość tego ciała fizycznego i…
Mniej lub bardziej jestem też kompetentny, bo przekłada się to w jakiś sposób na inne dziedziny czy to sportu, czy to gry zespołowe, czy coś.
Już ta sprawność fizyczna jest przydatna, bo…
Być silnym by być użytecznym.
Jakby ta użyteczność jest dla mnie istotna w tym co robię.
Tak myślę, taką mam filozofię.
I pośród tych przeróżnych rzeczy które robiłem było tworzenie gier planszowych i oczywiście wiadomo, jakieś rysowanie, malowanie.
Robiłem makiety podwórka np.
w piasku, z różnych małych rzeczy.
To z bratem było jak byliśmy dziećmi.
Tworzyłem mapy jak jeździliśmy na wyprawy rowerowe.
Tworzyłem z klocków Lego przeróżne rzeczy, co tylko wymyślałem.
Nie, że w instrukcji to było.
Mieliśmy misz-masz różnych rodzajów klocków i po prostu budowałem co mi przyszło do głowy.
Była taka książka.
Co można było kupić.
A ja po prostu to wymyśliłem jak zrobić to bez tych klocków które tam są.
Tak zwyczajnie.
Wiem, że tworzyłem jeszcze a plan – rzut z góry, jakby, mieszkania w którym mieszkałem.
I teraz sobie, tak zastanawiam się, kurcze, że miałem taką wyobraźnię przestrzenną, że byłem w stanie jako dziecko sobie to wyobrazić, jakby, nie każdy tak ma.
Ale cóż dzisiaj jestem programistą z zawodu więc w tą stronę też poszedłem.
Aczkolwiek pisała też wiersze interesowałem się dinozaurami.
Zresztą parę wierszy możecie sobie zobaczyć gdzieś tam na stronce mojej.
Tak samo parkour, jeśli was interesuje Oczywiście tak – gry komputerowe, gry komputerowe jak i wcześniej planszowe.
Granie w nie i tworzenie.
Więcej w granie w komputerowe, a więc tworzenie planszowych, ale komputerowe też tworzyłem.
Co tam jeszcze…
Jeszcze pamiętam że chciałem się nauczyć gry na keyboardzie, to w ogóle nie umiałem nawet czytać z nut, a już chciałem pisać coś, już jakiś tam fragment napisałem jakiegoś tam utworu.
Nawet nie wiem czy gdzieś to jest, ale pamiętam że tak było.
Chciałem napisać książkę i dużo, dużo miałem takich projektów nawet nie skończonych, ale takich, że chciałem to zrobić.
Było takich masę pomysłów i tak jak może nie ma sensu wchodzić to w przeszłość, ale to jacy jesteśmy, w tym się trochę odbija, to co zrobiliśmy to co robimy, to co mogliśmy zrobić, co chcieliśmy zrobić, mówi o tym jacy my jesteśmy i jak się zmieniamy.
Cele do których dążymy i to wszystko jakby określa tym, jakim jesteśmy człowiekiem.
Po prostu.
Jeśli potrzebujesz pomocy wsparcia jakiegoś nakierowania, to najpierw zapraszam Cię żebyś wszedł na stronę uzdrowiciele24.pl.
Jeszcze na koniec mam jedno do Was pytanie: Powiedzcie co w ogóle was kręci w życiu, co jest dla was pasją, jakimś hobby, czymś, czymś takim, co po prostu jak się budzicie, albo przynajmniej kiedyś tak było, że się budzić i “Wow, będę to robił” Jak się jest małym dzieckiem, to dziecko w ogóle myśli tylko cały czas żeby coś tworzyć, rysować, wymyślać.
To było piękne.
Co dla was jest takim czymś?
No to do usłyszenia, do zobaczenia.
Hej!